25 maja o 21:00 na Promenadzie Staromiejskiej we Wrocławiu, przy Pomniku Pileckiego, odbyło się upamiętnienie z okazji 78. rocznicy śmierci rtm. Witolda Pileckiego. Wydarzenie ”Wrocławski Znicz Pamięci” organizowane jest przez Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu, Garnizon Wrocław i przy współpracy Stowarzyszenia Odra-Niemen.
25 maja Witold Pilecki zostaje wyprowadzony z celi i zamordowany o godz. 21:30, strzałem w tył głowy.
3 marca 1948 roku rozpoczął się proces tzw. Grupy Witolda. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiedli: Maria Szelągowska, Makary Sieradzki, Maksymilian Kaucki, Jerzy Nowakowski, Witold Różycki, Tadeusz Płużański i Szymon Jamontt-Krzywicki. W trakcie przesłuchań Pilecki przyznawał się niemal do wszystkich win (za wyjątkiem tych związanych z „Raportem Brzeszczota” – był to m.in plan likwidacji głównych osób w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego – Czaplickiego, Różańskiego, Romkowskiego, Brystygierowej), mówiąc prawdę o działalności organizacji i jednocześnie starając się ściągnąć całą winę na siebie.
W liście do płk. Różańskiego (dyrektora Departamentu Śledczego MBP) pisał: „By sumą kar wszystkich mnie tylko karano, bo choćby mi przyszło postradać me życie – tak wolę – niż żyć, a w sercu mieć ranę”.
Warto w tym momencie przedstawić część ludzi, którzy sądzili Rotmistrza:
Pokazuje to dobrze tragizm naszej historii, ludzie, którzy mogli być kolegami Pileckiego z wojska, czy działalności w podziemiu, działali na rzecz jego zamordowania. Proces przebiegał szybko, wszelkie rozstrzygnięcia zapadały poza salą, wszystko miało charakter wyłącznie pokazowy.
O 12:00, 15 marca 1948 zapada wyrok: Witold Pilecki, wraz Marią Szelągowską i Tadeuszem Płużańskim dostają karę śmierci (później zmienione na dożywotnie więzienie). Pozostali otrzymują kilkunastoletnie wyroki. 3 maja sąd drugiej instancji podtrzymuje wyroku, prezydent Bierut nie korzysta z prawa łaski.
25 maja Witold Pilecki zostaje wyprowadzony z celi. Zamordowano go o godz. 21:30, strzałem w tył głowy.
Jego zbójcą był Piotr Śmietański, znany jako „Kat z Mokotowa”, zarobił w ten sposób 1000 zł. Później „zasłynie” zamordowaniem „Zaporczyków”, w tym samego Hieronima Dekutowskiego, kiedy to w pół godziny zabił 7 osób.
We wrześniu 1990 zrehabilitowano skazanych. Żadna z osób winnych doprowadzenia do tego zbrodniczego, pokazowego procesu nie została pociągnięta do odpowiedzialności. Ciała Rotmistrza nie odnaleziono do dziś.
Dzisiaj pamięć o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim zdaje się być niemal powszechna. Szkoły, pomniki, ulice, skwery, wykłady, spotkania, wystawy. Cały czas dba o to rodzina: córka Zofia i syn Andrzej, czy prawnuk Krzysztof.
Wydarzenia promujące postać Witolda Pileckiego organizowały także Oddziały Stowarzyszenia Odra-Niemen:




