Pamięci Teresy Sobol, Polki z Iwieńca na Białorusi
Na początku 2000 roku pojechałam z moim mężem i znajomymi po raz pierwszy na Białoruś. Przejechaliśmy prawie 1000 km, aby dotrzeć do Iwieńca, miasteczka na skraju Puszczy Nalibockiej, gdzie w II RP stacjonował Korpus Ochrony Pogranicza. Zatrzymaliśmy się u jednego z gospodarzy, którego znali moi znajomi i na drugi dzień zostaliśmy zaproszeni na kolację do mieszkania polskiej rodziny. Nieduży domek, przy ulicy a w środku pokoik cały zastawiony rozsuniętym dużym stołem, na którym stały pyszności przyozdobione biało-czerwonymi dekoracjami. Przywitała nas uśmiechnięta Pani, która przedstawiła się jako Teresa Sobol. szefowa Iwienieckiego Oddziału Związku Polaków na Białorusi. Potem nastąpiło wzruszające powitanie naszej grupy z Polski, w przepięknej polszczyźnie, z kresowym zaśpiewem. Poczułam się jakbym była bardzo ważnym gościem, członkiem bardzo ważnej delegacji, ale potem przez lata zawsze i ja i moi przyjaciele z Odra-Niemen, byliśmy goszczeni równie gorąco i równie smakowicie. Po prostu i Pani Teresa i Polacy z Kresów tak przyjmują swoich gości.
Jednak wracając do tego pierwszego spotkania, doznałam tak ogromnych wzruszeń, emocji, zawstydzenia, że nic nie wiem o Polakach z tych terenów, że do dzisiaj pamiętam to moje pierwsze spotkanie z Panią Teresą, jako mocne przebudzenie. Tego samego wieczora ja i mój mąż, zabraliśmy rzeczy z domu poprzedniego gospodarza i zanocowaliśmy u Pani Teresy. Przez ponad 20 lat, co roku, bywałam w domu Pani Teresy Sobol i jak przejeżdżałam z całą ekipą z Odra-Niemen, wiadomo było że ja zawsze nocuję w jej domu.
I tak ta pierwsza noc, z rozmowami do rana, potem wspólne pokazywanie nam Iwieńca, polskich miejsc pamięci, poznanie z Polakami z tych terenów, słuchanie o historii rodziny Pani Teresy i jej męża Piotra, spowodowało, że wracałam do domu jako inna osoba.
Przez kilka lat przyjeżdżałam z Eugeniuszem w listopadzie do Iwieńca. Stawialiśmy znicze na polskich miejscach, spotykaliśmy się z Polakami, rozmawialiśmy o ich potrzebach. Organizowaliśmy pobyty uczniów w Polsce i w każdej kolejnej drodze powrotnej do domu dyskutowaliśmy, że to jest nasza droga, że chcemy więcej, lepiej, mocniej, profesjonalniej współpracować z Polakami z Kresów.
Przeszliśmy też z Panią Teresą trudną drogę remontu Domu Polskiego w Iwieńcu, który był dumą Pani Teresy. To była dla niej bardzo ważna sprawa, bo nagle wszystkie aktywności realizowane w mieszkaniach przeniosły się do różnych sal Domu Polskiego i widać było skalę działań polskiej społeczności z Iweńca a zwłaszcza ich liderki Teresy Sobol. Działała „Kresowianka”, ukochany zespół Pani Teresy, który przez lata prowadziła, były organizowane lekcje j.polskiego dla kilkuset osób i wiele wydarzeń patriotycznych. To był wielki trud dla Teresy, spotkały ją represje ze strony władz białoruskich za tę aktywność, ale satysfakcja była przeogromna. To w tym miejscu spotkaliśmy na jednym z patriotycznych wydarzeń Weronikę Sebastianowicz, dzisiaj pułkownik, szefową Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi. Spotkanie tych dwóch kobiet w jednym miejscu, w Domu Polskim w Iwieńcu, zrodziło Stowarzyszenie Odra-Niemen, które przez kolejne lata rozwijało się razem z potrzebami Polaków z Białorusi, potem z Litwy, Ukrainy a dzisiaj działamy w ponad 20 krajach realizując ważne zadania dla Polonii i Polaków za Granicą.
Do Iwieńca już w ramach Odra-Niemen przyjeżdżałam z wieloma grupami, starszych i młodych osób z całej Polski. Wszyscy byliśmy zakochani w miejscach, które przed nami odkrywali tamtejsi Polacy. Iwieniec i okolice (Naliboki, Starzynki, Nowogródek, Puszcza Nalibocka ) to miejsca, które pokazywała nam Pani Teresa, zapraszała do polskich rodzin, gdzie byliśmy goszczeni po królewsku. Bardzo mocno związaliśmy się z Polakami z Białorusi, a w Iwieńcu czuliśmy się jak w domu. To było miejsce Odra-Niemen. Pani Teresa zawsze o ans dbała, abyśmy mieli gdzie mieszkać, co jeść, ale przede wszystkim dowiadywaliśmy się o historii Iwieńca , gdzie stacjonował przed wojną KOP, o Puszczy Nalibockiej, którą z Teresą przejechaliśmy wzdłuż i wszerz, a w której zostały ślady po spalonych wioskach, przez Niemców w czasie II wojny. Na pewno wszyscy zbudowaliśmy się patriotycznie przez te spotkania i rozmowy, ale ja przede wszystkim w Iwieńcu, w domu Państwa Soboli, czułam się jak w rodzinie, bo to była moja druga rodzina.
Mamy w Stowarzyszeniu Odra-Niemen ogrom wspomnień związanych z kochaną Teresą Sobol. Zawsze będziemy pamiętać jej dobroć, uśmiech, pomoc, skromność, patriotyzm. Dla całej Odry-Niemen śmierć Pani Teresy, to szok i ogromna strata. Pani Teresa była dla nas wielką przyjaciółką, honorowym członkiem naszej organizacji. Teresa Sobol to była instytucja. Przez lata koordynowała opieką nad miejscami pamięci w samym Iwieńcu, w Nalibokach, w Starzynkach, w Puszczy Nalibockiej. Zajmowała się edukacją, rozwijała Zespół Kresowianka, pomagała członkom miejscowego ZPB. Była za skromna jak na swoje dokonania, ale jak już występowała na jakiś wydarzeniach, to jej słowa wzruszały i przemawiały najmocniej i były najbardziej zauważalne.
Trudno zmieścić ponad 20 lat spotkań, rozmów, wzruszeń, w małym artykule o tak ważnej dla mnie postaci. Trochę więcej pokazują zdjęcia, ale wszyscy w Stowarzyszeniu Odra-Niemen, którzy mieli okazję poznać Teresę Sobol, są bardzo, bardzo zasmuceni. Straciliśmy wielką przyjaźń, wspaniały przykład polskiego oddolnego patriotyzmu, wzór społecznika i człowieka w pełni oddanego rodzinie. To ogromna strata.
Ja osobiście mam pęknięte serce. Straciłam bardzo ważną dla mnie osobę. Ściskam całą rodzinę i przyjaciół Teresy z Iwieńca i nie wyobrażam sobie Pana Piotra bez kochanej Teśki.
Nie mogliśmy dotrzeć na pogrzeb, odbył się 2 listopada, ale i tak ponad 100 osób żegnało naszą kochaną Rodaczkę, skromną i oddaną sprawie polskiej na Białorusi. Na pogrzebie obecna była Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi oraz polscy działacze z okolicznych miejscowości. Mamy wielki smutek, że nie mogliśmy jako delegacja Odra-Niemen towarzyszyć naszej przyjaciółce w Jej ostatniej drodze.
Dziękuję za wszystko kochana moja Pani Tereso, za wszystko, za to co zrobiłaś dla mnie, dla mojej rodziny i dla całej Odra-Niemen. Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci
Ilona Gosiewska

















